W pracy zapewne nie idzie za dobrze. Jakiś typ w moherowym sweterku zaczyna obrabiać dupę twojej mega-korporacji. Zarośnięty szef, w okrągłych okularach najwidoczniej nie może wynaleźć lepszego rozwiązania, niż zniżenie wszystkim pensji.
Zaczynają się podejrzenia i obawy w głowach pracowników. Czika z recepcji wielce przerażona, przecież nie utrzyma siedmioro dzieci z pensją mniejszą, niż zasiłek dla bezrobotnego Gieńka, woźny panikuje bo nie dostanie nowej super-ekstra szczoty do mycia kibli, a ty zaczynasz spazmować, bo przecież jeśli tak dalej pójdzie nie opłacisz sobie okładki prestiżowego magazynu dla panów po 50. Co z tego, że w porównaniu do przeciętnego człowieka, twoje zarobki są dziesięciokrotnie większe, skoro twoja żona i tak zdycha z głodu, a córki dorabiają sobie jako tanie dziwki w pobliskim pubie. Nie widzisz tego. Boli cię jednak, gdy dowiadujesz się, że chyba trzeba będzie odpuścić sobie cotygodniowe wypadziki do Vegas z kumplami, jeżeli nadal chcesz utrzymać swoją najdroższą ósemkę pięknych cabrio. W ramach świetnego show, udajesz zatroskanego ojca i męża, który boi się, że jego rodzina nie przeżyje bez kolejnego miliona, ale nie zdajesz sobie sprawy z tego, że ona już dawno umarła.
Ciężko pracowałeś, żeby tyle zarabiać. Była nauka, matura, potem męczące studia. Musiałeś przejść miliardy fatalnych rozmów o tę fuchę.. I na tym kończy się żart. Przecież odkąd nauczyłeś się siadać, nie robisz nic innego. Nawet twój gabinet przypomina dawny pokój dziecięcy. Są niańki, kobiece piersi i laleczki - te szmaciane, te z porcelany. I jest wszystko o czym marzyłeś, ale i tak widzisz tylko 300 złotych odjętych od twojej pensji.
Jak to nie raz mówią - nie pamięta wół jak cielęciem był, pamiętam jak za dziecka nic nie mieliśmy i człowiek był szczęśliwy, a teraz - wszędzie jest taka presja pt. skończ studia zarabiaj miliony...
OdpowiedzUsuńSuper ujęcie tematu ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)
veronicalucy.blogspot.com
Pędzimy nie wiem za czym. Za tym, by mieć więcej? I co nam z tego, jak i tak jutro może nas nie być. Trochę tak poważnie to zabrzmiało, ale chcę przekazać, że sama złapałam się na tym pędzie, a po prostu chcę zacząć żyć :)
OdpowiedzUsuń